Słowo o lobbingu
W Polsce czas na lobbing na długo minął. Rządzący krajem prezes Prawa i Sprawiedliwości sam najlepiej wie, co Polakom (ci, którzy głosowali na PiS zwani są suwerenem, a może wręcz suwerenami) jest do szczęśliwości potrzebne. Żadne obce wpływy nie są i nie będą tolerowane. Toteż obco brzmiący lobbing jest wymysłem zachodniego szatana.

A lobbing to po prostu rzecznictwo interesów – różnych, artykułowanych przez wszelkie grupy obywateli. Ani nie narodu, ani nie suwerena. Po prostu – obywateli mieszkających na terenie danego kraju. W demokracjach wszyscy mają prawo do wypowiedzi, a tym samym do forsowania, przekonywania do swojej racji. Czy zostanie ona przyjęta, to już inne zagadnienie, zależne od wielu czynników obiektywnych i subiektywnych. Bowiem, to, co korzystne dla jednej grupy społecznej wcale nie musi oznaczać dobrobytu dla innej. Ale najważniejsza jest dyskusja, wypracowywanie najlepszych rozwiązań.

Czymże więc, w skrócie, jest lobbing?

Lobbing to przekazywanie informacji, przekonywanie do idei, promowanie pomysłów, interesów;

*to nakłanianie decydentów do podjęcia lub zaniechania
określonych działań;

*to wywieranie wpływu na proces decyzyjny
w instytucjach władzy państwowej
– ustawodawczej i wykonawczej –
samorządowej, korporacyjnej, ponadnarodowej;

*to trwały i istotny element
każdej demokracji parlamentarnej;

*to zestaw informacji niezbędnych
w procesie podejmowania decyzji.

To elementy demokratycznego oddziaływania na władze ustawodawcze i wykonawcze całkowicie obce Jarosławowi Kaczyńskiemu, dyktatorowi PiS.

DAMIAN A. ZACZEK
redaktor naczelny miesięcznika lobbingowego
DECYDENT @ DECISIONMAKER

Dyrektor
w IMR advertising by PR / Hajoty Communications